Doceniaj każdy dzień – inspiracja 1 :)

Karolina Sikorska        16 listopada 2019        Komentarze (0)

Pewnego dnia, bardzo bogaty mężczyzna wziął swojego syna na wieś, aby pokazać mu, jak żyją biedni ludzie. Spędzili kilka dni i nocy na gospodarstwie, gdzie chłopiec mógł zobaczyć życie zupełnie inne od swojego.

Kiedy wracali ze swojej podróży, ojciec zapytał syna:

-„Jak ci się podobała nasza wycieczka?”

-„Było fantastycznie, tato!”

-„I już teraz wiesz, jak żyją biedni ludzie?” – dopytywał ojciec.

-„Tak, już wiem”

-„No to opowiedz mi, czego nauczyłeś się podczas naszej podróży”

Syn odpowiedział:

„Zobaczyłem, że my mamy jednego psa, a oni aż cztery. My mamy basen, który sięga do środka naszego ogrodu, a oni mają strumyk bez końca. My mamy lampiony, a im noc rozświetlają gwiazdy. My mamy patio, a oni mają cały horyzont. My mamy mały kawałek ziemi, a oni duże pola, których nie jesteśmy w stanie objąć wzrokiem. My mamy służących, którzy nam służą, a oni służą innym. My kupujemy jedzenie, oni je sami produkują. My mamy wysokie mury, które nas bronią, a ich chronią przyjaciele”.

Ojciec chłopca zamilkł. Nie mógł wydusić z siebie ani jednego słowa. Wtedy chłopiec dodał:

„Dziękuję ci tato, że pokazałeś mi, jak bardzo biedni jesteśmy”.

Ta wspaniała historia ma nam pokazać, że bogactwo to nie tylko pieniądze, szlachetne kamienie, piękne budowle. To przede wszystkim to, co uznamy za bogactwo, czyli przyjaciele, niebo pełne gwiazd, możliwość kąpieli w czystym strumyku.

Doceniajcie to, co macie.

Dodam do tego, walczcie o to, co macie i nie pozwólcie tego stracić. Nie pozwólcie sobie tego odebrać!

Wiek nie ma znaczenia. 12 letnia Oatie i 7 tygodniowy Saper 🙂

Mobbing i molestowanie w Teatrze Bagatela?

Karolina Sikorska        15 listopada 2019        Komentarze (0)

Od kilku dni cała Polska żyje doniesieniami o mobbingu i molestowaniu seksualnym w Teatrze Bagatela w Krakowie.

Aktualnie dyrektor Teatru jest na urlopie i zostało wszczęte postępowanie zmierzające do odwołania go z funkcji Dyrektora.

Co się wydarzyło?

„W moim przypadku było to całowanie w usta, język w uchu, dotykanie, opowiadanie, co będzie ze mną robił” – mówi RMF FM Alina Kamińska, aktorka Teatru Bagatela, jedna z kobiet, które zarzucają dyrektorowi placówki Henrykowi Jackowi Schoenowi mobbing i molestowanie seksualne. 9 pracownic teatru podpisało się pod wstrząsającym pismem, w którym o bulwersującej historii powiadamiają władze Krakowa. Ich dramat, jak mówią, trwał od wielu lat. Dyrektor Schoen oskarżeniom zaprzecza. Jak powiedział dziennikarzom: „Żaden z tych zarzutów nie jest prawdziwym zarzutem”. Sprawę bada krakowska prokuratura okręgowa.

Teatr Bagatela w Krakowie świętuje właśnie 100-lecie istnienia. Henryk Jacek Schoen - oskarżany przez 9 aktorek o mobbing i molestowanie seksualne - jest dyrektorem naczelnym i artystycznym placówki od 20 lat /Józef Polewka /RMF FM

Teatr Bagatela w Krakowie świętuje właśnie 100-lecie istnienia. Henryk Jacek Schoen – oskarżany przez 9 aktorek o mobbing i molestowanie seksualne – jest dyrektorem naczelnym i artystycznym placówki od 20 lat.

Jak ustalił reporter RMF FM, do mobbingu i molestowania seksualnego miało dochodzić w Teatrze Bagatela od dawna, ale dopiero teraz część pracownic zdecydowała się złożyć pismo w tej sprawie do prezydenta Krakowa jako organu nadzorczego placówki, która jest teatrem miejskim.

W piśmie pracownice Bagateli miały m.in. zażądać od Jacka Majchrowskiego usunięcia Henryka Schoena z zajmowanego stanowiska. Jego zachowanie było – jak twierdzą – szokujące i niegodne.

Prezydent Krakowa spotkał się zarówno z pracownicami teatru, jak i z jego dyrektorem. Wczoraj natomiast zawiadomił o sprawie prokuraturę. Ta ostatnia rozpoznaje w tej chwili zawiadomienie: nie ma jeszcze decyzji ws. wszczęcia śledztwa.

Jacek Majchrowski wystąpi do prokuratury o nakaz zawieszenia dyrektora teatru

Dzisiaj – jak donosi reporter RMF FM Marek Wiosło – Jacek Majchrowski zdecydował, że wystąpi do prokuratury o zastosowanie nakazu zawieszenia Henryka Schoena w pełnieniu funkcji dyrektora teatru. Sprawę skieruje także do Państwowej Inspekcji Pracy.
Wcześniej rzeczniczka prezydenta Monika Chylaszek powiedziała nam, że Majchrowski zamierza namawiać Schoena do wzięcia urlopu do czasu wyjaśnienia sprawy. Ujawniła także, że „pan dyrektor wszystkiemu zaprzeczył”. Uznał, że nigdy nie przekroczył takiej granicy, o jakiej przekroczenie jest oskarżany – relacjonowała Monika Chylaszek.

Natomiast dla prezydenta sprawa była jasna i zawiadomił prokuraturę. Pan prezydent będzie namawiał pana dyrektora, żeby do czasu wyjaśnienia tej sprawy skorzystał z urlopu – zaznaczyła.

Sprawa jest tutaj o tyle skomplikowana, że pracownika, który jest oskarżany o mobbing czy molestowanie seksualne, dopóki nie udowodni mu się winy, nie można usunąć czy zawiesić. Więc to jest dobra wola pana dyrektora, czy będzie w tej chwili pracował czy nie – stwierdziła również rzeczniczka Jacka Majchrowskiego.Rzeczniczka prezydenta Krakowa: To jest dobra wola pana dyrektora, czy będzie w tej chwili pracował czy nie.

Aktorka Teatru Bagatela dla RMF FM: W moim przypadku były to całowania w usta, język w uchu, dotykania. Traktował nas jak swoją własność

On traktował nas jak swoją własność – tak o Henryku Jacku Schoenie mówi RMF FM aktorka Teatru Bagatela Alina Kamińska. Przyznaje, że z powodu zachowań dyrektora bała się chodzić do pracy. W moim przypadku były to całowania w usta, język w uchu, dotykania, propozycje przyjścia do domu, kiedy zaproszę, opowiadanie, co będzie ze mną dyrektor robił – relacjonuje aktorka.

Jak mówi: Ta zależność: pracodawca – pracownik powoduje, że nasze życie jest w jego rękach – zatem każda z nas bała się reagować. Bo też jak walczyć, kiedy się to odbywa w sytuacjach sam na sam?

Kamińska przyznaje, że „to ogromny dramat całej naszej grupy”, ale równocześnie podkreśla: Mamy nadzieję, że damy odwagę innym kobietom, które są w takiej sytuacji w innych instytucjach – czy to teatralnych, artystycznych, czy generalnie w innych instytucjach. Aktorka zaznacza również, że zgłaszają się do niej kolejne kobiety, które miały być molestowane przez dyrektora Schoena – również takie, które z teatrem jedynie współpracowały.

Prokuratura: Wielokrotnie miało dochodzić do przekraczania granic nietykalności

Nadużycie zależności służbowych – na razie taką kwalifikację przyjmuje Prokuratura Okręgowa w Krakowie w związku z zawiadomieniem prezydenta miasta w sprawie dyrektora teatru Bagatela.

Decyzja o rozpoczęciu śledztwa powinna zapaść w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Jak mówi rzecznik prokuratury okręgowej w Krakowie prokurator Mirosława Kalinowska-Zajdak, z pisma wynika, że wielokrotnie od kilku lat w teatrze miało dochodzić do przekraczania granic nietykalności i godności. Do tego zawiadomienia dołączone było pismo podpisane przez dziewięć kobiet pracujących w Teatrze Bagatela. Krótka informacja była na temat tego nadużycia, naruszania nietykalności cielesnej, a także naruszenia godności – mówi w rozmowie z dziennikarzem RMF FM. Postępowanie w tej sprawie przekazano Wydziałowi Śledczemu Prokuratury.

Dyrektor Bagateli zabiera głos: „Żaden z tych zarzutów nie jest prawdziwy”

Wczesnym popołudniem, po kilku godzinach od ujawnienia bulwersującej sprawy, dziennikarzom udało się spotkać z Henrykiem Schoenem: na rozmowę zgodził się po długich namowach i wyłącznie w obecności prawnika i żony. Dyrektor Bagateli twierdzi, że wszystkie kierowane pod jego adresem zarzuty są wyssane z palca.

Stanowczo oświadczam, że żaden, podkreślam: żaden, z tych zarzutów nie jest prawdziwym zarzutem. Jest to wszystko nieprawda. (…) Znam fakty tylko z pisma, które dostałem od pana prezydenta Majchrowskiego – przekonywał Henryk Schoen.

Pytany, za co w takim razie przepraszał swoje pracownice – twierdzą one bowiem, że słowa przeprosin padły, dyrektor stwierdził: Nieprawda. Nigdy nie było sytuacji takiej, że za jakieś absurdalne rzeczy przepraszałem. Z kolei w odpowiedzi na uwagę dziennikarki, że słyszała nagranie, na którym Schoen przeprasza pracownice, dyrektor rzucił: Bardzo proszę, kończymy rozmowę. Nie odpowiedział już na pytanie reportera RMF FM Marka Wiosło o to, czy za namową prezydenta Krakowa pójdzie na urlop do czasu wyjaśnienia sprawy.

Próby trwają, ale…

W teatrze odbywają się na razie próby przed kolejnymi spektaklami. Sprawa oskarżeń pod adresem dyrektora ma nie wpływać na pracę placówki – choć atmosfera w zespole jest, jak ustalił nasz dziennikarz, co najmniej trudna.

„Lizanie po twarzy, wkładanie języka do ucha i ust, erotyczne dyszenie”. Wstrząsające relacje pracownic Bagateli

W rozmowie z redakcją tvn24.pl grupa obecnych i byłych pracownic Bagateli – wśród których są, jak czytamy, zarówno aktorki, reżyserki, jak i pracownice biura teatru – podkreśla, że do zachowań noszących znamiona mobbingu i molestowania seksualnego dochodziło ze strony Henryka Jacka Schoena już kilkanaście lat temu – a nasilenie się takich incydentów w ostatnim czasie sprawiło, że zdecydowały się na nagłośnienie sprawy.

Gdy jedna z naszych koleżanek po wyjściu od dyrektora dostała ataku paniki i zaczęła wymiotować z przerażenia po tym, jak była napastowana, uznałyśmy, że nie możemy dalej milczeć. Zorientowałyśmy się też, że dyrektor wybiera na ofiary coraz młodsze dziewczyny – cytuje tvn24.pl relację pracownic Bagateli. Jak podaje portal, do wspomnianego incydentu miało dojść w maju tego roku przy okazji 25. rocznicy grania farsy „Mayday”.

Według naszych rozmówczyń dotyczył pracowniczki administracji teatru. W jednym z teatralnych korytarzy Schoen miał objąć kobietę, przyciągnąć do siebie i wepchnąć język do ust. Udało jej się wyrwać, ale za chwilę miała stawić się w gabinecie dyrektora na służbowym spotkaniu – czytamy.

Wśród licznych relacji cytowanych przez tvn24.pl jest ta opowieść pracownicy obsługi sceny:

Natknął się na mnie w trakcie spektaklu, więc nie mogłam przed nim uciec, krzyczeć, bronić się. Nagle dyrektor Schoen stwierdził, że musi mnie poprzytulać. „Ja cię tak lubię!” – stwierdził i zaczął przytulać drugi raz. Za trzecim razem do przytulania doszło lizanie po twarzy, wkładanie języka do ucha i ust, erotyczne dyszenie. Byłam przerażona, nie mogłam się wyrwać, dyrektor jest silnym człowiekiem, byłym kaskaderem, mimo wieku ma nad nami olbrzymią fizyczną przewagę. Do tego zdarzenia miało dojść pod koniec sierpnia tego roku podczas przedstawienia „Seks dla opornych”.

Relacje obecnych pracownic Teatru Bagatela potwierdza była pracownica, która z placówką związana była kilkanaście lat temu:

Pracowałam w Bagateli 15 lat temu i odeszłam z teatru między innymi właśnie ze względu na zachowanie dyrektora: łapanie za ręce, głaskanie, wsadzanie języka do ust i uszu. Opowiadanie o swoich podbojach erotycznych. Dokładnie to samo, o czym dziś opowiadają dziewczyny tam pracujące.

Czytaj więcej na https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-mobbing-i-molestowanie-w-teatrze-bagatela-wstrzasajace-oskar,nId,3320371?fbclid=IwAR1Sh7Lmwj8dUy1vnvAUzqJ4eyT5hGWLtD1VlxE44wsvCQXYKojqwtJCBU8#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Pamiętaj!

Mobbing i molestowanie seksualne to nie to samo zjawisko prawne. Warunkiem niezbędnym molestowania jest to, że dotyczy płci danej osoby oraz to, że osoba do doświadczająca wyraziła swój sprzeciw.

Zwalniając mobbera dbasz o dobro zakładu pracy

Karolina Sikorska        14 listopada 2019        Komentarze (0)

Niejednokrotnie okazuje się, że mobberem w zakładzie pracy bywa pracownik osiągający niezwykle wysokie wyniki w pracy. Mimo, że dzieje się to kosztem dobrych relacji z podwładnymi lub kolegami z pracy. Jest odpowiedzialny za załogę i bywa chwalony za swoje osiągnięcia.

Dlatego też, kiedy pojawiają się pierwsze zarzuty o stosowanie przez niego mobbingu, pracodawca nie daje temu wiary. Dopiero, kiedy sprawa zawisa w sądzie, okazuje się, że nie było tak idealnie.

Obowiązki pracodawcy

Obowiązki pracodawcy określone zostały w Kodeksie pracy. I choć są rozrzucone po kodeksie, to najważniejsze z nich znajdują się w art. 94. Do jednych z najważniejszych należą obowiązek przeciwdziałania mobbingowi, jak i dbanie o dobro zakładu pracy.

Ustawowy obowiązek przeciwdziałania mobbingowi (art. 94[3] kodeksu pracy).

Należy go rozumieć m.in. jako obowiązek podejmowania środków prewencyjnych chroniących przed występowaniem tego zjawiska w miejscu pracy. Zakład pracy ma być miejscem wolnym od wszystkich niepożądanych zachowań. W tym od mobbingu.

Dlatego też, w ich ramach, nawet jeśli mobbingu dopuszcza się najbardziej efektywny pracownik, to pracodawca powinien go zwolnić.

Gdy podjęte środki prewencyjne zawiodły, obowiązek przeciwdziałania mobbingowi przejawia się w podjęciu działań naprawczych, w tym względem osoby mobbera. Obejmuje on również najbardziej dotkliwą konsekwencję, tj. dyscyplinarne rozwiązanie umowy o pracę.

Obowiązek czy możliwość

Niestety Kodeks pracy nie przewiduje takiego obowiązku, jak zwolnienie sprawcy mobbingu. To często stoi na przeszkodzie reakcji pracodawcy. Boi się, że mobber odwoła się do sądu pracy.

Niesłusznie!

Aczkolwiek rozwiązanie umowy o pracę z pracownikiem dopuszczającym się mobbingu jest traktowane jako dbanie o dobro zakładu pracy. Jest też działaniem wypełniającym obowiązek pracodawcy przeciwdziałania mobbingowi w pracy.

W jednej ze spraw wygranych przeze mnie, pracodawca nie dość, że zdegradował sprawcę mobbingu ze stanowiska. To na dodatek obciążył ją (kobieta) kosztami wypłaconego zadośćuczynienia oraz sądowymi. Był to sukces większy aniżeli pieniądze.


Rekompensata za mobbing albo za dobra osobiste

Karolina Sikorska        12 listopada 2019        Komentarze (0)

Pracodawcy nie powinni bagatelizować zachowań wulgarnych, obraźliwych, agresywnych czy niezgodnych z zasadami etycznymi pomiędzy pracownikami. Choć niektóre zdarzenia nie stanowią mobbingu, to mogą naruszać dobra osobiste pracownika (dobre imię, godność, prywatność itp.).

Z tego tytułu poszkodowany może się domagać od pracodawcy zadośćuczynienia na podstawie przepisów prawa cywilnego. Tak wynika z postanowienia Sądu Najwyższego z 30 sierpnia 2018 r. (I PK 184/17).

Przedmiot sprawy

Sprawa dotyczyła powództw pracowników o zadośćuczynienie w związku z rozstrojem zdrowia wywołanym stosowaniem wobec nich mobbingu. Sąd rejonowy uwzględnił powództwa w całości. Przyjął, że zachowania innych pracowników pozwanego w stosunku do powodów miały charakter nękania, obrażania, naruszania ich dobrego imienia w sferze pracowniczej i osobistej.

Zdaniem sądu, powodowie byli wyzywani, określano ich przy użyciu wulgaryzmów, posądzano o kradzież, brak kompetencji, niewłaściwą pracę, nieobyczajne zachowania w miejscu pracy, kwestionowano ich przydatność do pracy z przyczyn zdrowotnych, wyśmiewano chorobę jednego z nich.

Dokonywali tego współpracownicy zatrudnieni przez pozwanego. Przełożony powodów, wedle ustaleń sądu I instancji, nie interweniował, mimo tego, że wiedział o niewłaściwych zachowaniach pracowników. Doprowadziło to do wzmożonego stresu po stronie powodów, nieadekwatnego do wykonywanej pracy oraz zajmowanych stanowisk.

Co na to Sąd Okręgowy?

Na skutek apelacji pozwanego, Sąd Okręgowy zmienił zaskarżony wyrok i powództwo oddalił. Uznał bowiem, że powodowie nie udowodnili mającego wobec nich miejsce, mobbingu. Ponadto każdy z nich nie wykazał, żeby był obiektem działań i zachowań wyczerpujących znamiona definicji z art. 94 [3] K.p. W dużej mierze dowodem w sprawie były nagrania. O tym, jak Sąd się do nich odniósł, napiszę innym razem.

Ponadto Sąd Okręgowy uznał, że działania i zachowania sprawcy mobbingu nie wywołały skutków niezbędnych dla uznania ich za mobbing.

Sąd Najwyższy ma jeszcze inne zdanie

Sąd najwyższy uznał, że nie było podstaw do wniesienia skargi kasacyjnej od wyroku Sądu Okręgowego. Acz jednak wskazał na niezwykle naganne zachowanie sprawców niepożądanych działań. Odniósł się także do obowiązku pracodawcy.

Pracodawca jest obowiązany wpływać na kształtowanie w zakładzie pracy zasad współżycia społecznego (art. 94 pkt 10 k.p.), ma obowiązek przeciwdziałać mobbingowi (art. 94[3] § 1 k.p.), ma obowiązek szanować godność i inne dobra osobiste pracownika (art. 11[1] k.p.).

Z tych ogólnie sformułowanych obowiązków wynikają obowiązki szczegółowe – dbanie o dobrą atmosferę pracy, przeciwdziałanie konfliktom, zapobieganie naruszaniu godności pracowników. Nie jest dopuszczalne (jest niezgodne z zasadami współżycia społecznego) wzajemne odnoszenie się do siebie pracowników z użyciem słów obraźliwych, wulgarnych, obelżywych i obscenicznych.

Naruszanie przez jednych pracowników godności i dobrego imienia innych, może doprowadzić nawet do zastosowania wobec naruszycieli art. 52 § 1 pkt 1 k.p. (zwolnienia dyscyplinarnego).

Osoba, której dobra osobiste zostały naruszone przez inne osoby, ma prawo wystąpić z roszczeniami o ochronę dóbr osobistych (art. 23–24 k.c., art. 448 k.c.).

Warto mieć to orzeczenie na uwadze. Albowiem podejmuje on wiele ważnych zagadnień. Pokazuje, w jaki sposób zwiększyć swoje szanse na wygraną w sądzie.

Jeszcze go poanalizujemy 🙂

Wynik prac komisji antymobbingowej ma być jawny

Karolina Sikorska        10 listopada 2019        Komentarze (0)

Wójt gminy mógł udostępnić radnym zanimizowany protokół oraz wnioski z prac komisji antymobbingowej. Nie naruszałoby to dóbr osobistych urzędników uczestniczących w wyjaśnianiu sprawy – tak, w jednym z nielicznych wyroków dotyczących mobbingu, orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny.

Wynik prac komisji antymobbingowej ma być jawny

Przedmiot sprawy

Skarżącym był Arkadiusz S., radny i wiceprzewodniczący Komisji Rewizyjnej w Radzie Gminy Jabłonna. Zwrócił się on do wójta w trybie dostępu do informacji publicznej o udostępnienie protokołów przesłuchań świadków.

Wnosił o wyniki prac komisji antymobbingowej, powołanej w 2016 r. Miała ona zbadać dwa przypadki oskarżeń wobec sekretarza gminnego.

Czytaj dalej >>>